☎ 501-759-298

Dla większości kawoszy kawa z ekspresu to kawa „powszednia”. Smak, aromat i inne przyjemności z picia małej, większej lub naprawdę dużej czarnej lub białej kawy można osiągnąć innymi sposobami niż naciskając guzik w ekspresie. Metody te nazywamy dzisiaj alternatywnymi, chociaż niektóre najbardziej przypominają te… tradycyjne. 
Do najbardziej tradycyjnych metod nie zachęcamy, przynajmniej w przypadku prawdziwej, zmielonej kawy.Doskonale znają ją nasze mamy lub babcie pamiętające czasy PRLu. Łyżeczka kawy (takiej, którą akurat udało się dostać w sklepie po odstaniu w kolejce, tak, tak, były takie czasy) wsypana do cienkiej szklanki otulonej obowiązkowym „koszyczkiem”. Do tego trochę mleka i pyszny napój gotowy. Taka kawa pięknie barwiła zęby i była czasami nazywana „plujką”. Słabo to brzmi, oj słabo.
O wiele lepiej brzmi Aeropress. To jedna z popularniejszych metod alternatywnego parzenia kawy. Nieco na wyrost nazywana legendarną. Co to takiego? To niewielkie urządzenie przypominające strzykawkę wymyślone przez Amerykanina, Alana Adlera, twórcę popularnej zabawki – frisbee.

AEROPRESS

Działanie Aeropressu  rzeczywiście przypomina strzykawkę – tuba, otwarty cylinder i wkładany do niego tłok, który kończy się gumową uszczelką. Który z jednej strony zamyka komorę. Jak to działa? Stawiamy urządzenie na tłoku, wsypujemy zmieloną kawę, zalewamy gorącą wodą i mieszamy. Zakręcamy od góry sitkiem z założonym, przelanym wodą filtrem, czekamy chwilę, odwracamy  i przeciskamy kawę do kubka. Aeropress pozostawia nam naprawdę dużo inwencji, możemy próbować i eksperymentować z ilością zmielonej kawy, czasem przygotowania czy nawet dodatkowymi składnikami. Aeropress na pewno potwierdza tezę, że najlepsze są najprostsze pomysły.

KAWIARKA

Jeżeli jednak komuś Aeropress za bardzo kojarzy się ze strzykawką, może postawić a na coś co sympatycznie i kawowo brzmi, czyli kawiarkę. Wymyślono ją w latach 30. ubiegłego wieku we Włoszech. To już brzmi dobrze, bo przecież to Włosi twierdzą, że parzą najlepszą kawę na świecie. Niech twierdzą, jednak za kawiarkę wypada im podziękować. Wielkość i kolor urządzenia możemy wybrać wedle gustu, pamiętajmy jednak, żeby nie kupować kawiarek najtańszych. No chyba, że ktoś bardzo lubi posmak stali, aluminium bądź gumy w kawie. Upewnijmy się też, że kawiarka dostosowana jest do kuchenki w naszej kuchni, gazowej lub indukcyjnej. „Praca” z kawiarką wymaga trochę doświadczenia, jednak smak kawy z pewnością zrekompensuje nam pierwsze próby optymalnego wykorzystania urządzenia.

DRIP

Wyglądem przypomina lejek, a w lejku „siedzi” papierowy filtr. Do drip, dripper albo V60. Niezależnie od nazwy mówimy o tym samym. To urządzenie dla tych kawoszy, którzy szukają czystego smaku. Korzystając z dripa nie zalewajmy zmielonych ziaren kawy wrzątkiem. To oczywistość, ale warto zwrócić na nią uwagę początkującym.
Na koniec znów zabawmy się w skojarzenia.

CHEMEX

Kolejny zaparzacz czyli chemex porównać możemy do… wazonu, chociaż właściwsze byłoby do laboratorium i sztuki użytkowej. To właśnie te dwa elementy towarzyszyły Peterowi Schlumbohmowi, który chemex zaprojektował.  Był chemikiem i wynalazcą, przedstawicielem tzw. ruchu New Kitchen we wzornictwie. W 1935 roku wyemigrował z nazistowskich Niemiec, a sześć lat później pokazał światu innowacyjne urządzenie do parzenia kawy, które dziś uważane jest za kultowe i legendarne. W przypadku chemexu nie nadużywamy tych słów.  Zasada jego działania jest podobna do dripa. Do górnej części chemexa wkładamy filtr, zwilżamy go gorącą wodą, wsypujemy zmieloną kawę i zalewamy ją gorącą wodą. Chemex jest też od razu karafką na gorącą kawę.

Close Menu
×
×

Koszyk